Czy perspektywa języka ma znaczenie w pracy na rzecz równości i różnorodności?

W nowym cyklu chcemy przyjrzeć się językowi z perspektywy edukacji antydyskryminacyjnej.

Skupimy się na języku inkluzywnym i tych jego aspektach, które otwierają na różnorodność rzeczywistości i pokazują nam sposoby rzetelnego, ale i bardziej empatycznego jej opisywania.

Czy język w dyskusji o różnorodności ma znaczenie?

Nie będziemy pierwszymi osobami piszącymi, że język, którego używamy kształtuje naszą rzeczywistość, to jak postrzegamy świat, jak go rozumiemy. Nazywając rzeczy, działania, osoby oswajamy je, opisujemy je, więc je poznaliśmy. Zatem kluczowe staje się to jakim językiem się posługujemy, jak go używamy i czy jesteśmy tego wszystkiego świadomi_e.

Jeśli chcemy mieć wpływ na rzeczywistość, na jej zmianę, możemy zacząć od używania języka bardziej wrażliwego na różnorodność, tak zwanego języka inkluzywnego.

Często jest on kojarzony z używaniem feminatywów, czyli form żeńskich na równi z męskimi. W tym aspekcie nazywany też językiem neutralnym płciowo.

Jednak język inkluzywny to także szersze spojrzenie na świat jakim go chcemy opisać, a co za tym idzie uwzględnianie jego różnorodności. To próba mówienia i pisania o rzeczywistości w możliwie jak najbardziej włączający sposób, bez pomijania mniejszości.

Oczywiście można zapytać, czy to jest naprawdę konieczne. Bez przesady, przecież wiadomo o co chodzi etc. I w kolejnych materiałach będziemy się nad tym zastanawiać. Ale dziś chcemy się skupić na jednym konkretnym przykładzie, gdzie to jak mówimy i piszemy jest kluczowe dla przedstawienia problemu.

Przykład opisywania sytuacji uchodźców i uchodźczyń

Temat ostatnio bardzo szeroko omawiany głównie w mediach tradycyjnych i społecznościowych, czyli sytuacja w Afganistanie i wydarzenia jakie mają miejsce od kilku tygodni na granicy Polski w Usnarzu Górnym[1] oraz towarzyszące temu nagłówki m.in. w prasie. Wykorzystamy te wydarzenia, aby przeanalizować język jaki przy opisie tych wydarzeń jest używany.

Temat uchodźców i uchodźczyń na pewno nie jest łatwy z wielu względów. Między innymi z uwagi na debaty polityczne zahaczające o niego. Jednak zacznijmy od początku, czyli określmy o kim mówimy.

Uchodźca_czyni, czyli osoba, która ucieka z swojego kraju z obawy przed prześladowaniem. Zatem z założenia i definicji są to osoby przeżywające najprawdopodobniej dramat  życiowy, które nie mogą dłużej przebywać w własnym domu i państwie, które zmuszone są przez okoliczności do poszukiwania azylu w innym, najczęściej obcym dla nich kraju. Nie jest to turystyka, czy poszukiwanie lepszych perspektyw, jak w przypadku migracji. Jest to często desperacja, szukanie jakichkolwiek perspektyw do życia.

I tu pierwsza uwaga – używanie w przekazach medialnych określenia „migrant_ka”, czy „imigrant_ka”, zamiast uchodźca_czyni po pierwsze nie uwzględnia stanu faktycznego i, co ważniejsze, pomija trudną sytuację jednostki. Często osoby te musiały nagle spakować się i opuścić swój dom nie wiedząc czy kiedykolwiek tam wrócą. Zdarza się, że ich podróż jest trudna, obarczona niepewnością gdzie się zakończy.

Te osoby najczęściej szukają schronienia, nowego domu, utraconego poczucia bezpieczeństwa. To nie jest wszystko jedno jakiego języka wobec nich użyjemy.

Inna ważna kwestia, to używanie określenia „nielegalni uchodźcy_czynie”. Należy podkreślić, że żaden człowiek nie jest nielegalny. Nielegalne mogą być działania, czy rzeczy. W tym kontekście jest to stygmatyzujące i sugeruje winę po niewłaściwej stronie, po stronie osoby w trudnej sytuacji życiowej.

Zamiast tego eksperci sugerują używanie formy „migrant_ka/uchodźca_czyni o nieuregulowanym (nieudokumentowanym) statusie”.

Kolejny wątek, to wspomniane wcześniej nagłówki i kilka przykładów:

  • „Szykują się na zalew uchodźców” portal informacyjny elbi.pl artykuł z dnia 25.08.2021,
  • „Wielka fala u bram Europy” w tym samym kontekście portal Polskiego Radia z dnia 17.06.2021,
  • „Szturm z morza i lądu. Tysiące imigrantów z Maroka chcą dostać się do Hiszpanii” polskieragio24.pl z dnia 19.05.2021,
  • „ONZ szykuje kolejny najazd imigrantów? Zaapelowano o przyjmowanie afgańskich uchodźców” medianarodowe.com z dnia 17.08.2021.

Powtarza się stosowanie w mediach sformułowań „fala”, „zalew” w kontekście uchodźców i uchodźczyń, mająca prawdopodobnie podkreślić spodziewaną dużą ilość tych osób zmierzających do Polski. Jednak czy mówienie o ludziach w ten sposób jest w porządku. Takie stwierdzenie jest dehumanizujące, uprzedmiotawiające osoby w dramacie. Zamiast skupienia się na stanie faktycznym – kryzysie, skupiamy się na metaforycznym „tsunami”, które zmierza „zalać” nasze domy, co oczywiście może wzbudzać negatywne odczucia, strach, a nawet potęgować uprzedzenia do tej grupy osób.

Podobnie jak sformułowania typu „najazd”, „inwazja”, „nalot” skupiają się na budowaniu poczucia zagrożenia z strony osób nam nieznanych, z obcego kraju, które w swej desperacji zmierzają do granic Polski. Takie hasła są manipulacyjne, przywołują skojarzenia z wojną, przemocą, której powinniśmy się obawiać, bo przecież może nas dosięgnąć.

Gdzie faktycznie, wojna toczy się w Afganistanie i osoby te właśnie przed nią uciekają, aby szukać schronienia w stabilniejszym państwie.

Czemu mają służyć takie nagłówki? Nadaniu ładunku emocjonalnego, wywarciu silnej reakcji u odbiorcy_czyni. Stosowanie takiego języka może również prowadzić do dezinformacji, generalizacji, wchodzenia w dyskurs debaty politycznej, gdzie stykają się różne siły wpływów, a nie ma miejsca na wsparcie osób w trudnej sytuacji życiowej. Zamiast skupiać się na faktach i realnych formach pomocy osobom słabszym, często rodzinom będącym w potrzebie, skupiamy się często na sobie, na swoich obawach w swoim lokalnym środowisku, i jego polityczno-społecznych uwarunkowaniach.

Zatem warto zwracać uwagę na to co czytamy, słyszymy i kwestionować czy taka forma językowa jest neutralna, po prostu przekazuje nam fakty, czy też narzuca nam pewne poglądy, czy konkretną perspektywę patrzenia na sytuację. Pamiętajmy też, że sami_e decydujemy o tym czy te manipulacyjne treści powielamy.

Język ma moc, może wywoływać emocje, może manipulować faktami, może również wzmacniać postawy dyskryminujące wobec grup mniejszościowych.

Przedstawione powyżej sformułowania potwierdzają stereotypowe postrzeganie uchodźców_czyń, co może wzmacniać uprzedzenia i postawy prześladujące, dyskryminujące tę grupę mniejszościową.

Taka właśnie jest moc języka. Dlatego używajmy go świadomie

A ponieważ kluczowym narzędziem mediów jest język, warto aby osoby w nich pracujące stosowały język bardziej inkluzywny, empatyczny, rzetelny.

Medialny think-tank Instytut Zamenhoffa opublikował ostatnio podręcznik „JAK PISAĆ I MÓWIĆ O UCHODŹCACH. Poradnik dla dziennikarzy i dziennikarek”[2], z którego również korzystałyśmy tworząc ten materiał[3], a który w klarowny i konkretny sposób przedstawia jak pisać, jakich błędów nie popełniać. Pokazuje także przykłady nagłówków w mediach i bardziej odpowiednie alternatywy dla nich. Zwraca uwagę także na takie aspekty jak weryfikowanie źródeł, bezstronność, czy wykorzystywanie wizerunku.

A co ze mną?

Pojawia się pytanie, co ja, czyli tak zwany „zwykły człowiek”, mam zrobić. Nie mam wpływu na media. Owszem, ale to co wszyscy możemy robić, to edukować się, weryfikować informacje i ich źródła, wybierać te najbardziej merytoryczne, wartościowe. I jeśli chcemy, to się nimi dzielmy. Powielajmy te pozytywne przykłady języka inkluzywnego i rzetelne źródła.

To, że mówimy i jak mówimy, często jest dla nas automatyczne. Nasz mózg lubi schematy i stereotypy, bo po prostu je już zna i powielając je czuje się bardziej bezpiecznie. Czyli czuje się dobrze w zdefiniowanej już przez siebie rzeczywistości. Nie lubi zmian, nie lubi nowych rzeczy, bo nie ma na nie schematu.

Na szczęście jako ludzie i posiadacze_ki mózgów jesteśmy tego świadomi_e, więc sami_e możemy kwestionować swoje postrzeganie, to w jaki sposób reagujemy na nowe rzeczy, sytuacje, informacje i czy nie upraszczamy ich, do tego, co już kiedyś poznaliśmy.

Ważne, aby zwracać uwagę na to jaki jest nasz język. Warto czasem siebie posłuchać i ocenić czy ja naprawdę tak myślę. Bo być może drobna zmiana sprawi, że nasz język oraz nasza postawa mogą stać się bardziej inkluzywne, empatyczne, szacujące różnorodność.

Testowanie swoich uprzedzeń

Wspaniałym miejscem, gdzie można te swoje stereotypy, mechanizmy według których myślimy, sobie uświadomić czy się z nimi zmierzyć jest Żywa Biblioteka. To przestrzeń, w której w bezpiecznych i kameralnych warunkach możesz odbyć indywidualną rozmowę z Żywą Książką, czyli osobą z grupy mniejszościowej, często obarczonej stereotypami, uprzedzeniami, wykluczonej społecznie. Te osoby to np. Muzułmanin_ka, Osoba czarnoskóra czy Uchodźca_czyni. W rozmowie możesz zadać każde nurtujące Cię pytanie. A siłą edukacyjną tej metody jest właśnie dialog, poznawanie odmiennej, niż nasza perspektywy[4].

We wrocławskiej Żywej Bibliotece są dwie osoby reprezentujące temat dzisiejszego artykułu: Uchodźczyni z Donbasu i Syryjski uchodźca. Te jakże różne, ale i bardzo bliskie perspektywy można poznać w rozmowach z nimi podczas naszych wydarzeń.

Namiastką tej rozmowy może być forma „3 pytania do” na profilu instagramowym i na Facebook’u Żywa Biblioteka Polska, gdzie obie te osoby miały okazję odpowiadać i pokazać kawałek swoich historii.

W rozmowie Uchodźczyni z Donbasu mówi np. o złożoności kwestii formalno-prawnego statusu osoby. Według prawa UE za uchodźcę_czynię uznaje się osobę, która „nie ma schronu w swoim kraju”. Z uwagi na to, że wojna toczy się w obwodzie Donieckim i Ługańskim, a nie w całej Ukrainie, z formalnego punktu widzenia osoba ta mogłaby znaleźć schronienie w innym obszarze kraju. Zatem według prawa nie przysługuje jej w Polsce status uchodźczyni. Czy to jednak w pełni określa jej historię? Jak sama pisze wymieniając osoby i rzeczy, które musiała zostawić w Donbasie: „Wyjechałyśmy z mamą z jedną walizką. Choć nie żałuję tego, jak się ułożyło moje życie, bardzo tęsknię za domem i pragnę pokoju dla moich dziadków i dla mojej ojczyzny.”

Kolejna Żywa Książa o tej tematyce, to Syryjski uchodźca, który odpowiadał np. na pytanie czy spotkał się w Polsce z rasizmem. I nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiemy, że odpowiedź była twierdząca.

W swojej relacji powiedział także o tym kogo musiał opuścić wyjeżdżając z kraju. A w kolejnym pytaniu o to „jak to możliwe, że jesteś uchodźcą, masz przecież ładne ubrania i dobry telefon”, rozprawia się z stereotypami.

Zachęcamy do powrotu do tych rozmów zdalnych, które możecie znaleźć w naszych mediach społecznościowych[5], ale i do spotkań w ramach Żywych Bibliotek, które odbywają się w całej Polsce[6].

Nieustająco zapraszamy również do kwestionowania na własną rękę, poszukiwania rzetelnych źródeł i nie poprzestawania na tym, co już poznane i oswojone.

O kolejnych aspektach języka inkluzywnego i tego jak pomaga nam otwierać się na różnorodność, już wkrótce w kolejnych materiałach.

Projekt “Lokalnie dla różnorodności” jest realizowany przez Stowarzyszenie Diversja we współpracy z Grupą Credit Agricole, dzięki wsparciu Program Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy z funduszy EOG.

[1] 32 osoby, uchodźcy i uchodźczynie z Afganistanu próbują przekroczyć granicę polską, co uniemożliwia im Straż Graniczna. Po szczegóły odsyłamy do sprawdzonych źródeł. Może to być np. media społecznościowych Fundacji Ocalenie np. Instagram.

[2] Autorzy: Mateusz Adamczyk, Sylwia Czubkowska, Warszawa, sierpień 2021; dostępny tu: https://zamenhof.pl/wp-content/uploads/2021/08/Poradnik-uchodzcy-.pdf

[3] Temat zw. z aktualną sytuacją uchodźców_czyń również w kontekście używanego języka porusza wiele twórców_czyń i edukatorów_ek, np. na Instagramie @mateusz_adamczyk, @queerowyfeminizm. Warto je śledzić i propagować wartościowe treści.

[4] Więcej o tej metodzie edukacyjnej na tej stronie w zakładce „Żywa Biblioteka”.

[5] Polecamy zapisane relacje na IG @zywabiblioteka

[6] Aktualne wydarzenia znajdziecie tu: http://zywabibliotekapolska.pl/wydarzenia/